Fruczak gołąbek – polski koliber

Wydawać by się mogło, że w Polsce brakuje interesujących owadów. Nic jednak bardziej mylnego! Jednym z nich jest chociażby fruczak gołąbek. Jego nazwa, zdecydowanej większości z nas mówi jednak stosunkowo niewiele. Każdy, kto przynajmniej raz dostrzegł latającego wśród kwiatów fruczaka, raczej nie zapomni tego widoku. Dobrze byłoby więc dowiedzieć się czegoś na temat tego niebanalnego owada o intrygującym wyglądzie.

Fruczak gołąbek – polski koliber: leci z prędkością nawet 50 km/h

Fruczak gołąbek (Macroglossum stellatarum) znany, jako dłużniec gwiaździk lub polski koliber. Mimo swojej mylącej nazwy, nie jest on ptakiem, a ćmą aktywną w ciągu dnia. Należy do rodziny zawisakowatych, występuje w Europie Środkowej, Południowej oraz w Afryce Północnej i w niektórych częściach Azji. Jest gatunkiem nomadycznym. Wyglądem przypomina kolibra, stąd też i jego nazwa – jednak pamiętajmy, że koliber w Polsce nie występuje. Kolibra i fruczaka łączy jednak wiele – oba zachwycają swoim wyglądem. Fruczak gołąbek macha skrzydłami kilka tysięcy razy na minutę, przez co jego skrzydła są niemalże niewidoczne. W locie rozwija prędkość nawet 50 km/h i wydaje dźwięki podobne do kolibra i tak jak on zawisa nad kwiatami i zastyga nieruchomo w powietrzu. Podobny jest również sposób pobierania nektaru z kwiatów – kolibry pobierają go dziobem z długim języczkiem, a fruczak spija nektar z kielicha kwiatów za pomocą ssawki (trąbki), która jest często dłuższa od reszty ciała.

Polski koliber – jak wygląda fruczak gołąbek?

Jak już wiemy, fruczak gołąbek jest owadem, a konkretnie motylem z rodziny zawisakowatych. Jego wygląd oraz charakterystyczne zachowanie sprawiają jednak, że bywa on określany mianem polskiego kolibra. Jak wygląda fruczak gołąbek? Jest krępej budowy ciała, jego przednie skrzydła mają barwę szarobrązową i są pokryte czarnymi liniami – skrzydła tylne są pomarańczowe. Odwłok polskiego kolibra zakończony jest wachlarzykiem, przypominającym sterówki ptasiego ogona – pełni on funkcję stabilizatora i pomaga mu sterować w locie. Po bokach znajdują się czarne i białe łuski. Rozpiętość jego skrzydeł wynosi około 4,4 cm. W Polsce fruczak gołąbek nie jest objęty ochroną gatunkową. Na szczęście, nie są one też zagrożone wyginięciem. Gatunek ten jest bowiem niezwykle popularny. 

Fruczak Gołąbek
Fruczak Gołąbek/ foto: canva.com

Gdzie można spotkać fruczaka gołąbka? Co lubi fruczak?

Nie każdy miał szczęście ujrzeć na własne oczy fruczaka gołąbka, a szkoda. Nie da się bowiem ukryć, że prezentuje się on naprawdę intrygująco. Gdzie więc najczęściej możemy spotkać tego wyjątkowego owada? Dobra wiadomość jest taka, że może on pojawić się zarówno na łące, jak i w ogrodzie czy na balkonie. Warunkiem jest występowanie atrakcyjnej dla niego roślinności. Fruczaki gołąbki najbardziej przepadają za takimi roślinami jak lilaki, żmijowce, wiciokrzewy, werbeny, jaśmin, lawendę czy budleje. Lubią również gatunki często umieszczane na balkonach, takie jak petunie, pelargonie, lebiodki czy też fuksje. Jeżeli zasadzimy w swoim ogrodzie któreś z wymienionych roślin, istnieje spore prawdopodobieństwo tego, że regularnie będziemy oglądać na własne oczy te wyjątkowe owady. Do Polski, przylatują one pod koniec kwietnia i dosyć szybko składają jaja.

Wyklute z nich przepiękne, wielobarwne gąsienice można spotkać najczęściej na liściach wspomnianego już wiciokrzewu. Charakterystyczna jest dla nich obecność niebieskiego rogu. Owady te upodobały sobie również liście przytulii. Pod koniec sierpnia, gąsienice przeobrażają się w dorosłe osobniki. Dorosłe fruczaki gołąbki żywią się wyłącznie nektarem. Najbogatszym źródłem nektaru są dla nich kwiaty o długich kielichach. Zdecydowana większość fruczaków gołąbków odlatuje pod koniec października do ciepłych krajów. Niestety, zimy w naszym kraju są dla tych owadów zbyt ostre. Mimo to, niektóre z nich podejmują próbę przezimowania w polskim klimacie. W wielu przypadkach kończy się to jednak śmiercią tych owadów. Niemniej jednak, na skutek dynamicznych zmian klimatycznych, istnieje pewne prawdopodobieństwo tego, że w niedalekiej przyszłości fruczaki gołąbki nie będą musiały odlatywać na zimę do ciepłych krajów.

Fruczak gołąbek – kiedy przylatuje do naszego ogrodu i jak go zwabić?

Fruczak, czyli motyl z rodziny zawisaków przylatuje z południa Europy na przełomie kwietnia i maja, a czasem w czerwcu. Drugie pokolenie pojawia się od sierpnia do października, w postaci gąsienic żerujących na liściach wiciokrzewu i przytulii. Jak wspominaliśmy to swoisty nomada, więc nie przywiązuje się do konkretnego terytorium i dopasowuje swoje wędrówki do warunków pogodowych i dostępu do pokarmu. Po okresie żerowania na nektarze odlatuje na południe. Niektórzy entomolodzy twierdzą, że część fruczaków wyklutych w Polsce ma zdolność hibernacji i jest w stanie u nas przezimować. Jednak niewielu osobnikom może się to udać, a przy srogich zimach giną z zimna. Naszego polskiego kolibra nie można nigdzie kupić, ale jeśli chcemy ugościć go w naszym ogrodzie w słoneczny dzień, trzeba wzbogacić nasz ogródek tym, co lubi fruczak, czyli zasadzić rośliny o długich i wąskich kielichach. Jeśli zaprzestaniemy używania chemicznych środków ochrony roślin, stworzymy dobre dla niego warunki i uda nam się go zwabić. Ponieważ fruczak egzystuje w ciągu dnia, jest bardzo ostrożny i uważny ze względu na czyhające niebezpieczeństwo. Ma bardzo dobry wzrok, który pozwala mu natychmiastowo reagować ucieczką na zmiany w otoczeniu.
Podsumowując – kolibra nie możemy spotkać w Polsce, ale nasz fruczak gołąbek zachowaniem przypomina kolibra. Odżywia się nektarem z kwiatów, podobnie jak te miniaturowe ptaki. Kolibry i nasze ćmy są ciepłokrwiste, a więc przed każdym wylotem wprowadzają skrzydła w drgania by rozgrzać mięśnie, aż do momentu, gdy temperatura ich ciała osiągnie 38 stopni. Latają bardzo szybko, w locie mogą rozwinąć prędkość do 50 km/h. Mimo niewielkich rozmiarów, udaje się w drogę i potrafi pokonać odległość nawet kilku tysięcy kilometrów. Odwiedza ukwiecone ogrody i balkony, szuka kwiatów bogatych w nektar, który spija unosząc się w powietrzu.

Autor
Publikacja powstała przy współpracy z portalem ogrodniczym Ogarnij Ogród. Jednym z największych portali ogrodniczych w Polsce.